czwartek, 25 maja 2023

3 - Niedostępna

 

Rozdział 3

Niedostępna

Wiliam

 

 

 

Od kilku minut Will siedział z wyłączonym silnikiem na miejscu kierowcy w swojej czarnej Toyocie Hilux, zaparkowanej na publicznym parkingu i czekał na umówione spotkanie, wspominając z frustracją ostatnie tygodnie.

Wykonane przez niego zadanie, które kilka tygodni temu zlecił mu szef spowodowało, że te jego czarne, ponure myśli, które wzbierały w nim od miesięcy, eskalowały, bo cztery siostry, które obserwował w Denver były totalnie popapranymi sukami.

Nie chodziło nawet o to, że kradły, włamywały się, oszukiwały, ale o to, że robiły to wszystko, nie zważając na krzywdę innych, a nawet się nią bawiąc.

Wciągały w swoje rozgrywki facetów, idąc z nimi do łóżka lub gdziekolwiek indziej na szybki seks i robiły to prawie się nie kryjąc.

Will nie rozumiał tylko dlaczego, do cholery, szef potrzebował jego potwierdzenia obserwacji agenta Cage’a.

Na polecenie szefa agenci wymienili się zadaniami, by, podobno, zwiększyć swoją wzajemną skuteczność i obiektywność.

Will przejmował za Cage’a obserwację podejrzanej szajki czterech kobiet w Denver, bo były to cwane suki, których działania nie mogły być udokumentowane przez jedną, stałą, pracującą nad nimi od pół roku ekipę.

On nie miał z tym żadnych problemów, więc uznał, że po prostu Cage został przez tamte siostry rozpracowany.

Albo szefowi chodziło o Willa.

Cóż, on sam też nie był siebie stu procentowo pewien.

Will wiedział jednak, że nie lubił tego, że od zakończenia roku szkolnego przez ponad trzy tygodnie był odcięty od sióstr Sensible, chociaż nie wiedział, czemu tego nie lubił, bo przecież były tylko kolejnym zadaniem do wykonania.

Nadal również nie wiedział, co miał o nich sądzić.

Kurwa, nigdy w życiu nie był taki niepewny co do swoich osądów.

Niby miał pewne dowody na to, że nie były takie brudne, jak średnia z nich, Lucy, ale nadal nie miał pewności co do ich niewinności i to go wkurwiało jak cholera.

Jego nabyte przez lata doświadczenie podpowiadało mu, żeby nie ufał nikomu, a zwłaszcza żadnej cholernej kobiecie, więc cudem było już to, że co do tych dwóch, Abigail i Hannah, nabrał jakichkolwiek wątpliwości i zaczął postrzegać je jako niewinne i czyste.

Przekazał swoje wahanie szefowi.

Teraz jego osąd miał skorygować ktoś inny, postronny.

Na czas jego nieobecności w SLC, na czas tego zadania, które przydzielił mu szef, jego siostry przejął inny tajny agent, Cage, chociaż miał się nie wtrącać, nie wyciągać wniosków, a tylko obserwować Abigail i Hannah, a potem przekazać mu zwykłe, bezpośrednie spostrzeżenia.

Will przez trzy tygodnie obserwował i dokumentował tamtą szajkę sióstr, które jednak nie działały same, a miały co najmniej jedno udokumentowane przez Willa spotkanie w zwiększonym składzie, więc stało się jasne, że Cage będzie musiał rozpracować nowych graczy.

 Jego zadanie stało się o wiele bardziej skomplikowane.

Wydrukowane zdjęcia, kartki z opisem, ale też kartę pamięci z nagraniem, z którego Cage miał dowiedzieć się, kiedy i gdzie siostry z Denver planowały najbliższą akcję, Will włożył do dużej, zwykłej koperty.

To tamten miał zadecydować, czy kończy, czy będzie potrzebował więcej dowodów do zamknięcia sprawy.

Zadanie, które Will tam wykonywał utwierdziło go w jego osądzie co do kobiet w ogóle, że były brudnymi, chciwymi sukami i tylko wyjątkowe zasługiwały na szacunek.

Aby oczyścić swój umysł, zresetować się, zacząć być bardziej obiektywnym, Will zrobił sobie, za zgodą swojego bezpośredniego przełożonego, krótki, trzydniowy urlop, by odwiedzić w Phoenix, w Arizonie, swoją siostrę z rodziną, co zawsze pomagało mu pozbyć się nadmiaru czarnych myśli, jakie go otaczały przy tego typu zadaniach i w życiu osobistym.

Teraz był zdeterminowany, by rozpracować Abigail i Hannah Sensible, wreszcie zamknąć tę sprawę i pozbyć się ich ze swojego umysłu.

Drzwi jego pickupa otworzyły się i agent Cage wszedł do kabiny na miejsce pasażera obok Willa, nie zdejmując ciemnych okularów i bejsbolówki z głowy.

- Yo - mruknął przy tym, a Will odpowiedział mu takim samym powitaniem, zanim Cage zatrzasnął za sobą drzwi.

Nie mieli rozmawiać długo, bo nie mieli przekazywać sobie swoich odczuć, a jedynie obiektywne, udokumentowane obserwacje.

- To dla ciebie - powiedział Will, wyjmując ze schowka między siedzeniami i podając Cage’owi naszykowaną dla niego kopertę, w której miał zdobyte przez siebie dowody na powiązania suk z Denver.

Cage wziął ją, zważył ją w dłoni i spojrzał na Willa uważnie, jakby chciał go o coś zapytać, ale później zrezygnował.

Mądrze.

- Okej - mruknął - Tu twoje - odparł i podał Willowi podobną kopertę ze swoimi obserwacjami.

Will wziął ją, skinął głową, otworzył ponownie schowek, a Cage skinął swoją głową, ale nie dodał niczego więcej, zanim wysiadł z pickupa, którym jeździł Will.

Nie komentowali, nie mówili sobie niczego więcej, by ograniczyć czas spędzony w swoim towarzystwie do niezbędnego minimum.

Drzwi ponownie trzasnęły i Will został sam.

Wszystko, czego mieli się dowiedzieć przez te kilka tygodni, było w kopertach, którymi właśnie się wymienili, a ich ocena nie była najważniejsza.

Will wsunął do schowka otrzymaną kopertę, nie myśląc o niej więcej, bo nie miał zamiaru się zadręczać, ale gdzieś na dnie jego działań tego dnia tkwiło popieprzone pytanie o to, jak silne były dowody na ubrudzenie Abigail.

Bo bał się, że były.

Zaparkował przed Walmart’em, bo to było publiczne, bezpieczne miejsce na spotkanie i wymianę informacji.

Więcej nie mieli się spotkać aż do rozstrzygnięcia sprawy przez każdego z nich, bo byłoby to zbyt niebezpieczne.

Mogliby przypadkiem zostać namierzeni i rozpoznani, a tego by nie chcieli.

Will wszedł jeszcze do marketu spożywczego, by kupić sobie trochę zapasów, w tym gotowy posiłek do podgrzania w swoim małym, zapyziałym mieszkaniu, do którego szybko wrócił, by sprawdzić, co Cage tak cholernego zdobył na siostry Sensible podczas jego nieobecności w SLC.

Nie ukrywał, nie mógł ukryć nawet przed sobą, że Abigail mu się podobała, chociaż z miliona różnych powodów była poza jego zasięgiem.

Była ładniejsza, bardziej delikatna, ale też bardziej żywa niż Hannah.

Ale też była jego zadaniem, a na dodatek wciąż była nastolatką.

Will wszedł do wynajmowanego przez siebie lokum, rzucił w kąt torbę, w której miał ubrania, jakie zabrał na podróż i otworzył okna, by pozbyć się zaduchu, jaki zgromadził się w ciasnocie zamkniętego, małego, kawalerskiego mieszkanka po trzech tygodniach gorącego lata Utah.

Skorzystał z toalety, umył twarz wodą i ręce mydłem, a potem wytarł je starannie do sucha, zanim poszedł do kuchni, by odgrzać w mikrofalówce lazanię z pudełka, jakie kupił w markecie, zabrał ją na blat, gdzie przysunął sobie stołek, jedyny jaki tu był, i zabrał się do jedzenia widelcem wprost z opakowania.

Piwo, jakie miał do tego, było schłodzone ze sklepu, a pił je prosto z butelki.

Przed sobą, za pudełkiem z lazanią, częściowo rozłożył na blacie kuchennym niektóre zdjęcia i papiery wyjęte z przyniesionej koperty, ale szybko się przekonał, że nie powinien był tego robić.

Popsuło mu to apetyt.

Kiedy przeczytał pierwsze notatki Cage’a, jakie wpadły mu w rękę, był cholernie rozczarowany głównie dlatego, że po wcześniejszych swoich obserwacjach zaczął mieć już nadzieję, że Abigail nie była taka, jaką była jego Mandy.

Ładna, witalna, błyszcząca i… cholernie brudna.

W notatkach agenta z Denver Will znalazł bowiem na pierwszym miejscu informacje i zdjęcia, które były niezaprzeczalnym dowodem na to, że Lucy wychodziła z domu w nocy przez okno ich wspólnego pokoju na piętrze, a Abigail musiała o tym wiedzieć i kryła ją.

Były w zmowie.

Gówno!

To było po pierwsze.

Były też tam zdjęcia sprzed szpitala, z którego wychodziła w ostatnim dniu czerwca, na których było widać nazwy poradni, które tam się znajdowały.

Ginekolog, kardiolog i onkolog.

Z tego, co Will wiedział, Abigail nie miała problemów z sercem, nie miała raka, więc pozostawał ginekolog.

Była sama w tym szpitalu, pojechała tam autobusem, więc prawdopodobnie próbowała coś ukryć przed swoją mamą i siostrami.

Kurwa, nawet jak Will bardzo nie chciał, musiał w końcu przyznać, że najmłodsza z sióstr Sensible prawdopodobnie była winna wszystkiemu temu, co jej przypisywano w szkole.

W każdej plotce jest ziarno prawdy, a w tej było wcale nie takie małe.

Jeśli bowiem mała Abigail nie była niewinna, jeśli chodziła do ginekologa po tabletki, jeśli wiedziała o kradzieżach, oszustwach i fałszerstwach Lucy, znaczyło to, że również mogła z premedytacją udawać cnotkę przed swoimi „przyjaciółmi” i perfidnie wykorzystywać ich wiarę i dobrą wolę.

Will zanotował sobie adres przychodni, by upewnić się, dowiedzieć się swoimi sposobami, jaką poradnię wtedy odwiedziła Abigail i po co.

Musiał też zdobyć jej wcześniejszą dokumentacje medyczną, bo do tej pory nie czytał jej, nie była mu potrzebna, więc nie wiedział, czy przypadkiem dziewczyna nie miała wcześniejszych wizyt, by zatuszować swoje liczne kontakty seksualne, a może nawet usuwać ciąże.

Pieprzone gówno!

Will chwilowo odpuścił sobie życie Abigail, bo nie miał na to siły i w ogóle nie miał ochoty na dalsze psucie sobie wieczoru.

Zajął się czymś innym, ale nadal robił to wyrywkowo, bez planu.

Kolejne zdjęcia pokazywały, jak bardzo zmieniło się życie Hannah.

Do tej pory skryta, spokojna i uporządkowana, najstarsza siostra zaczęła regularnie spotykać się z dużą grupą obcych jej dotąd osób.

Znany Will’owi czarny pickup Forda, który został sfotografowany pod ich domem, świadczył o nawiązaniu bliższego kontaktu z Williamem Brownem.

Potem były zdjęcia dokumentujące jej odwiedziny w FS 13, uśmiechy i rozmowy z tamtejszym kapitanem strażaków, Olgierdem, i innymi strażakami, wśród których Will rozpoznał, ale też miał ich opisanych, więc wiedział, że rozmawiała z Davidem Lichtwitz’em i pozostałymi.

Z Jimmym Sparkiem Hannah i Brown spędzili więcej czasu i dołączyła do nich żona Sparka, której Will do tej pory nie znał, ale Cage ją opisał na zdjęciach.

Eva Spark była bardzo charakterystyczną, pogodną osobą, która najwyraźniej towarzyszyła później Hannah i Billy’emu przy różnych okazjach.

Były zdjęcia, które świadczyły o tym, że oglądali mieszkania i domy.

Były takie, na których było więcej osób z otoczenia strażaków z FS 13, bo Will rozpoznał tam też Maggie.

Spotykały się w gronie kobiet w butiku, w barze, w sklepie meblowym.

Tych zdjęć było bardzo dużo.

Will westchnął ciężko, opuścił głowę i oparł łokcie o blat stołu przed sobą, by zaraz potem wbić palce we włosy po bokach głowy.

Nic z tego, co widział, nie składało mu się w logiczną całość.

Był cholernie niewyspany i zmęczony, bo w ciągu ostatnich dni przebył tysiące kilometrów samochodem i samolotem, a w międzyczasie spędził bezsenne dni i noce na przerzucaniu się gównem z bliskimi.

Dokończył wstrętną w smaku lazanię, dopijał piwo i patrzył z niechęcią na rozłożone na stole przed nim dokumenty.

Musiał na ten dzień odpuścić, bo nie był w stanie myśleć obiektywnie.

Zgarnął wszystko z powrotem do koperty, wstał od stołu, wyrzucił pudełko po lazanii do kosza na śmieci, a potem usiadł z resztką piwa na kanapie.

Wyciągnął nogi daleko przed siebie i przymknął oczy, wspominając te kilka dni, które spędził w gronie rodziny w Phoenix.

Francesca, jego starsza siostra, mieszkała tam razem z mężem i dziećmi, podobnie jak jego najstarszy brat, Vin, który dorobił się trójki dzieci, zanim Blanca stwierdziła, że im wystarczy.

Fran pracowała jako fryzjerka we własnym salonie i zatrudniała dwie dziewczyny do pomocy, więc szło jej naprawdę dobrze, a jej mąż, Luigi, prowadził dobrze prosperujące przedsiębiorstwo budowlane.

Finansowo stali dobrze i ich dom był duży, więc to w nim Will zatrzymywał się zawsze, kiedy wracał do rodzinnego miasta.

Kiedy Will zapowiedział swoją wizytę u Fran, zjechali się tam jeszcze Vito z partnerką i Vite bez kobiety, a jego młodsza siostra, Fela, zapowiedziała się z połączeniem Internetowym wieczorem, kiedy siedzieli po kolacji w bawialni, więc i z nią rozmawiali.

Było wesoło, gwarnie i ciepło.

Dokładnie tak, jak Will pamiętał to z ich domu rodzinnego.

Po jego przebojach z Mandy, nikt nie nagabywał go o kobiety, ale nie obyło się bez delikatnego upomnienia ze strony Fran, która przejęła rolę mamy w ich gronie i martwiła się o niego, żeby znalazł sobie „wreszcie dobrą kobietę”.

Vite wtedy wybuchł śmiechem i głośno wyrzucił z siebie jedyną prawdę, na jaką go było stać:

- Jak go to dopadnie, to nie będzie się mógł obronić, nawet jak będzie uważał, że może się sparzyć.

To była szczera prawda.

Nadal Will nie zamierzał tego szukać ani dyskutować o tym z kimkolwiek.

Nawet jak ich tak kochał, jak to robił, to nie była ich sprawa, bo to było jego pieprzone życie.

Will dokończył swoje piwo, wstał i poszedł do kuchni, by wyrzucić butelkę do pojemnika na szkło, a potem zdecydował się na całkowite odpuszczenie sobie sprawy sióstr Sensible na ten dzień.

Był już późny wieczór.

Był to czas na odpoczynek.

Schował spakowaną na nowo kopertę do jednej z szuflad w swojej kuchni, sprawdził, czy zamknął drzwi na klucz i pogasił światło, a następnie udał się do łazienki, by wziąć prysznic po podróży i naszykować się do snu w swojej maleńkiej sypialni, a w tym czasie bardzo starał się wyrzucić z głowy obraz Abigail ze zdjęć dostarczonych przez Cage’a.

Nie powinien tęsknić za jej widokiem na żywo, ale robił to, więc teraz był zły i zraniony tym, że nie była taka, jaką ją chciał widzieć.

Chciał zobaczyć, jak szła zamyślona jej ulicą, rozglądając się po rabatach kwiatowych, jakby doświadczała najwyższego cudu.

Jak uśmiechała się do przyjaciółki, do Hannah lub do Abla, bo żadne zdjęcie nie było w stanie przekazać światła i ciepła, jakie wtedy od niej biło.

Szczęśliwie, zmęczenie go pokonało, więc Will zasnął szybko i przez większość nocy spał bez snów.

Może nie nazbyt długo, ale wystarczająco, by odpocząć.

*****

Następnego dnia rano…

Will był na tyle przytomny, że mógł wcześnie wstać, wziąć kolejny prysznic po nocy w tym dusznym, gorącym mieszkanku i usiąść ze świeżo zaparzoną, czarną kawą na kanapie, kiedy dokumentacja zebrana przez Cage’a pokrywała prostokątny stolik do kawy przed nim.

Tym razem nie spieszył się, kiedy ułożył to wszystko w kolejności prawie chronologicznej i wreszcie miał lepszy obraz tego, co się wydarzyło pod jego nieobecność.

Will wszystkie papiery podzielił na dwie grupy, jedną dotyczącą Abigail, którą zostawił na później i drugą, dotyczącą Hannah.

Cała pieprzona dokumentacja świadczyła o jednym, a potwierdzenie tego Will dostał w załączonej notatce.

William Brown i Hannah Sensible zaręczyli się i mieli się pobrać już na początku sierpnia.

I tu niczym dzwonek alarmowy zabrzmiało w głowie Willa naturalne pytanie - Dlaczego tak szybko? Czyżby zaszła w ciążę?

Will wrócił do zdjęć z wcześniejszą datą i skupił się na jednym, które przedstawiało parę wchodzącą do domku po obiekcie sportowym w jednym z publicznych parków.

Ukrywali się, a Brown niósł pod pachą koc.

Mieli sekretną schadzkę.

Kurwa.

Jednak się nie pomylił.

Hannah, która wyglądała na taką nieśmiałą, niewinną i skrytą, była puszczalską dziwką, więc jej młodsza siostra mogła być taka sama.

Potem jednak, z tą samą datą, ale z późniejszą godziną, były zdjęcia, przedstawiające ich wchodzących do domu Olgierda, a następnie w domu matki Hannah, gdzie dotarła również Abigail, ale nie było Lucy.

Więc nie było to zależne od sprawy szajki Lucy i Lucasa Scammer’a.

Ale wisienką na torcie było zdjęcie z tą samą datą, dokumentujące pocałunek Hannah i Browna na podjeździe domu jej matki, przy pickupie Browna.

Namiętny, głęboki, oficjalny pocałunek, który krzyczał Zakochani.

Więc Will znowu zwątpił w swój osąd.

Zanim to wszystko obejrzał i przeczytał, jego kawa była wypita, a jego żołądek domagał się prawdziwego jedzenia, więc Will wstał, poszedł do aneksu kuchennego, odstawił kubek do zlewu i tylko zerkał przez okienko w szafkach, jakie otaczały aneks i odgradzały go od części dziennej, na papiery rozrzucone na stoliku do kawy.

Myśląc o tym wszystkim, zaczął robić sobie na śniadanie roztrzepane jajka z serem i tosty, a kiedy wszystko już grzało się na patelni i w tosterze, podszedł z powrotem do zdjęć.

I wtedy zauważył jeszcze jedno, które zostawił z tymi, które miały dokumentować życie Abigail, a teraz wystawało rogiem spod tych nieobejrzanych.

Kiedy wziął je do ręki, przekonał się, że razem z nim były jeszcze dwa inne zdjęcia, połączone z tamtym spinaczem i zagiętą kartką z opisem.

Zabrał wszystko do blatu kuchennego i wyłączył kuchenkę, żeby jego śniadanie się nie spaliło.

Wyjął z szuflady widelec i prosto z patelni zaczął jeść jajka, zagryzając tostem wyjętym z tostera i maźniętym majonezem, a jednocześnie odkręcił kapsel z butelki z piwem, które wyjął z lodówki razem z majonezem.

Musiał wiedzieć.

Był niecierpliwy, więc nie przejmował się bałaganem, jaki robił na blacie.

Zdjął spinacz, rozłożył kartkę i spojrzał na pierwsze zdjęcie.

Data na zdjęciu wydrukowanego z aparatu wskazywała na niecały tydzień po tym, jak Will wyjechał do Denver.

Will zobaczył na nim Hannah wysiadającą z granatowego SUV’a przez drzwi pasażera z tyłu, Helenę, wychodzącą z drzwi pasażera z przodu i Olgierda, który zamykał drzwi od strony kierowcy.

Hannah przyjechała tam z nimi.

A drugie zdjęcie przedstawiało ludzi i miejsce, które zdecydowanie zmieniło sposób myślenia Willa o Hannah i spowodowało, że zaczął zastanawiać się nad zmianą przyszłego toku śledztwa.

Była na nim Hannah w otoczeniu ludzi, których Will znał i którym ufał, a opis Cage’a mówił o grillu integracyjnym, który został zorganizowany przez Dominika, właściciela kompleksu, na którym odbywało się spotkanie.

Obok Olgierda i Heleny stali David i Maggie Lichtwitz, Jimmy i Eva Spark, Alexander i Sophie Whitman, Eduardo i Alice Chavez oraz kilka innych osób, którzy spotkali się w miejscu, które Will również znał.

Był to kompleks mieszkalny, w którym Will bywał, kiedy prowadził sprawę Seamus’a Mcmalony, bo to tam mieszkała Maggie.

Kompleks mieszkalny to było może określenie na wyrost, ale przez te kilka lat, odkąd Will tam bywał, właściciel dokupił kilka sąsiadujących budynków i rozwinął działalność, więc ten jeden, najstarszy, był też już teraz najsłabszym.

Były to cztery prostokątne bloki, zestawione ze sobą tak, że pomiędzy nimi było patio, nad którym chodnik na galerii prowadził do mieszkań z jedną lub dwiema sypialniami, bo na parterze były tylko maleńkie mieszkanka podobne do tego, w jakie wynajmował Will.

Maggie mieszkała na piętrze.

Tam również niegdyś mieszkali Eva i Jimmy, Sophie, Alice, a obecnie mieszkali Alek ze swoim partnerem, Samem, i Benjamin Write ze swoją dziewczyną, Soniją.

Wszyscy byli przyjaciółmi.

Wszyscy też się wspierali w różnych sytuacjach, z których wiele było porąbanych, kilka groźnych, a we wszystkich brało udział FBI, SWAT i policja.

Z tego, co wiedział Will po inwigilacji mieszkania Maggie, Benji miał tam na galerii zamontowaną kamerkę, bo początkowo śledził, by opisać nowe życie Evy w Stanach, po jej przeprowadzce tu z Polski.

Benji był bowiem reporterem, a Eva w Polsce była swego czasu sławna.

Will, pomagając Davidowi chronić Maggie przed Mcmalony’m, a przy okazji próbując rozwikłać swoją sprawę, zamontował tam kilka innych kamerek i wszystkie były przez pewien czas podłączone do komputera Benji’ego i do vana FBI, który przez kilka miesięcy stał zaparkowany w niedalekiej alei.

Ale tego terenu zieleni, który przedstawiało zdjęcie, wtedy nie było.

Za budynkiem było istne gruzowisko, chwasty i zarośla, które doprowadzały Davida na rozpaczy, bo stamtąd też można było dostać się na galerię, a nie było możliwości monitorowania tego.

Najwidoczniej obecnie nie tylko było tam posprzątane, ale również teren ten był użytkowany na imprezy dla mieszkańców.

Will skończył śniadanie, zabrał piwo i zdjęcia na kanapę, nie przejmując się brudną patelnią na kuchence.

Zająłby się tym później.

Rzucił swój tyłek na kanapę, stopy na stolik do kawy i tam przeglądał zdjęcia i notatki, jakie zrobił Cage, pociągając piwo z butelki.

Ostatnie zdjęcie z tej serii przedstawiało Hannah stojącą przy pickupie Browna na podjeździe domu jej matki w objęciach mężczyzny, na widok czego Will zacisnął szczęki i odrzucił papiery na stolik.

Widział już wystarczająco dużo.

Na tym zdjęciu Brown jedynie dotykał ustami do włosów Hannah Sensible, co oznaczało, że ich zażyłość nie była zaawansowana.

Will wiedział więc dwie rzeczy.

Przed wakacjami Will zdążył się dowiedzieć, że rodzina Sensible żyła kiedyś w społeczności mormońskiej, co oznaczało ścisłe reguły co do publicznego spotykania się kobiet z mężczyznami.

Hannah absolutnie nie powinna publicznie być dotykana, a na pewno nie w ten sposób, przez mężczyznę, który nie był jej narzeczonym, mężem, bratem lub ojcem.

Jeśli ktoś ich widział, młodzi, a może sama Hannah, musieli mieć kłopoty.

A to oznaczało, że ich szybki ślub nie musiał być wynikiem ciąży, a raczej skutkiem nacisków ze strony matki sióstr Sensible.

Po drugie, Will doskonale wiedział, że nic, co mogłoby zagrozić Maggie chociażby w najmniejszym stopniu, zachwiać jej spokój, nie umknęłoby uwadze Davida.

Mężczyzna by wiedział.

Więc Will zamierzał zaproponować swojemu szefowi, że nawiąże współpracę z Lichtwitz’em, a może i z Lifer’em, by wejść do kręgu znajomych sióstr Sensible.

Bowiem podczas rozpracowywania Seamus’a Mcmalony, Will poznał również mężczyznę, który stał w otoczeniu innych facetów z FS 13, obejmując ramieniem kobietę, która była podpisana jako Anna Madison Philision vel Alba Rodriguez, czego Will jeszcze nie rozumiał, bo zbyt mało wiedział, ale nie musiał, więc to na razie odłożył.

Ważne było to, że Lifer był od lat towarzyszem i przyjacielem Davida, a Will czytał ich akta osobowe z Armii i inne, do których znajomości nie chciał się przyznawać, więc wiedział, że mógłby im zaufać i poprosić o pomoc.

Przesiadując podczas obserwacji z Filipem w wozie z monitorami, Will poznał nieco jego umiejętności komputerowe, docenił go i teraz uznał, że mógłby jego też wciągnąć w śledztwo dotyczące Lucy Sensible.

Will odchylił się i oparł ciężko o oparcie kanapy, na której siedział, lewe przedramię położył na swoim czole i zamknął oczy, kiedy palcami prawej dłoni wciąż trzymał butelkę z resztką piwa.

Kiedy już podjął tę jedną decyzję, jego umysłem całkowicie zawładnęła wizja Abigail i potrzeba zobaczenia jej w realnym świecie stała się bolesna.

Odstawił butelkę na stolik, zdejmując jednocześnie z niego swoje stopy, wyciągnął prawą rękę i jakby bezwiednie złapał plik zdjęć, na których było życie Abigail z tych kilku tygodni, kiedy jej nie widział.

Wciągając powietrze, zdjął spinacz z pierwszego, jakie wpadło mu w dłoń i zamarł, kiedy zobaczył, co przedstawiało.

Abigail zbiegająca ze schodów od głównego wejścia do szkoły wyglądała tak radośnie, pogodnie, młodo i kolorowo, jak ją zapamiętał.

Była taka piękna, że zapierało mu dech w piersiach.

Najpiękniejsza dziewczyna, jaką zdarzyło mu się widzieć.

Jej ciemno blond włosy były rozpuszczone, rozwiane na wietrze, czego nie nosiła często, bo przeszkadzało jej to w malowaniu, ale tym razem, najwidoczniej nie musiała ich spinać.

Wyglądała na jeszcze bardziej młodą i niewinną, niż Will to pamiętał.

Spojrzał na komentarz Cage’a i przekonał się, że dziewczyna uczęszczała do szkoły na letni kurs z matematyki i języka angielskiego cztery razy w tygodniu.

Patrzył na nią i uświadomił sobie, że serce ścisnęło mu się boleśnie.

Była tak młoda, tak cholernie dużo młodsza od niego, że Will nie miał prawa patrzeć na nią jak na kobietę.

Była całkowicie poza jego zasięgiem, nawet jakby nie była jego zadaniem.

Absolutnie niedostępna.

Przedłużając swoją mękę, przeglądał kolejne zdjęcia, na których była Abigail, całkowicie nieświadoma jego istnienia, kiedy odwiedzała Miejski Ośrodek Kultury, gdzie, jak Will dowiedział się z notatki Cage’a, podpisała umowę wolontariacką na pracę z dziećmi w parku miejskim w lipcowe i sierpniowe piątki.

Bywała u Jo, swojej przyjaciółki i jeździła tam czasami z Ablem autobusem miejskim lub samochodem z ich kolegą, z Joe, którego Will znał.

Bywała w butiku u Aleka i Sama, dwóch gejów, którzy byli przyjaciółmi Evy i Maggie, a potem w kościele i w sali, o której Cage napisał, że została wynajęta przez matkę Hannah na wesele jej najstarszej córki.

Na każdym zdjęciu Abigail była pogodna, spokojna, chociaż nie roześmiana.

Dokładnie taka, jaką pamiętał.

Potrzebował informacji o jej zdrowiu, ale nie uznawał ich obecnie za niezbędne do udowodnienia jej winy.

Po prostu chciał to zrobić dobrze do końca i oddać szefowi komplet dokumentów, bo chciał się od niej uwolnić.

Zajęło mu to wszystko dobrze ponad dwie godziny, kiedy nagle Will poczuł, że musiał wyjść, bo dusił się w swoim ciasnym mieszkaniu.

Zerwał się z kanapy, zgarnął papiery ze stolika do koperty, schował ją do szuflady w kuchni i poszedł do sypialni, by ubrać się do wyjścia.

Kiedy był gotów, zgarnął z komody przy drzwiach kluczyk do pickupa, klucz do wynajmowanego garażu i kluczyk do swojego Harleya.

Tylko pęd powietrza był w stanie oczyścić jego umysł z gonitwy myśli.

Pojechał pickupem do kompleksu magazynów na wynajem, gdzie był jego garaż, a który był oddalony od jego mieszkania o dziesięć minut jazdy, zostawił tam samochód na poboczu, po uprzednim zamknięciu go starannie na klucz i podszedł do wrót swojej jednostki z kluczami w ręku.

Kiedy wyprowadził motocykl, założył na siebie skórzaną kurtkę, buty motocyklowe, które trzymał w garażu, by oddzielić tę część siebie od mieszkania, jakie wynajmował, zamknął garaż z ubraniem, jakie tam zostawił i włożył rękawiczki, a na końcu kask.

Przerzucając nogę nad swoim Harleyem, poczuł tę samą ekscytację, jaką zawsze czuł, kiedy wracał do jazdy po tygodniach przymusowego odizolowania od swojego rumaka.

Kochał to uczcie.

Tę wolność i beztroskę.

Ruszył ulicami SLC i jeździł tak przez godzinę.

Jednak tego dnia coś nie pozwalało mu jechać przed siebie bez celu, to coś ciągnęło go niczym magnes i Will, w całkowicie niezamierzony sposób, znalazł się na uliczce, przy której stał dom rodziny Sensible.

Była pora lunchu, więc było pusto, nie było ludzi na chodnikach ani na zacienionych daszkami gankach domów.

Will przejechał powoli tą boczną, zadrzewioną aleją, nie znalazł niczego, co przykułoby jego uwagę, a potem zacisnął wargi na swoją słabość, zaryczał silnikiem, przyspieszył i pojechał z powrotem do miasta, by znaleźć sobie jakiś bar i również zjeść lunch.

A parę godzin później wrócił do garażu, skąd wreszcie zadzwonił do swojego szefa i umówił się na potajemne spotkanie, jakie mogło się odbyć dopiero za kilka dni.

Siedząc w garażu, po wyczyszczeniu i dopieszczeniu swojego Harleya, Will zadzwonił również do Fran, żeby dać jej znać, że dojechał i był w pracy, jak zawsze to robił, chyba żeby uprzedził, że nie mógłby dzwonić.

Więc dopiero wczesnym wieczorem Will wrócił do swojego mieszkania i do przeglądania zdjęć i notatek agenta Cage’a.

Tym razem rozłożył je na podłodze, żeby ustalić wszystkie fakty, jakie zdobył Cage, bo w ciągu tych kilku tygodni w życiu sióstr Sensible działo się o wiele więcej niż przez wcześniejsze miesiące obserwacji, jaką prowadził Tracker.

Szukając szczegółów, Will przejrzał tylko informacje o dwudniowej podróży Hannah i Browna oraz ich wizycie w Falcom, u ojca dziewczyn w więzieniu stanowym, a także o ich odwiedzinach klubu Piwnica, bo nie był to klub, gdzie mogliby mieć kontakt z narkotykami, złodziejami lub innym takim gównem.

Było to miejsce raczej dla koneserów niszowej muzyki, a czasem poezji, chociaż sprzedawano tam alkohol.

Ale najdłużej Will wczytywał się w notki Cage’a dotyczące nowych przyjaciół Abigail.

Cage nie wiedział dlaczego, ale Abigail codziennie jeździła z Evą do sali, w której miał się odbyć ślub i przyjęcie weselne Hannah Sensible i Williama Browna, a potem spędzała tam kilka godzin w towarzystwie Aleka i Sama, tych dwóch gejów, którzy prowadzili butik z ekstrawaganckimi ubraniami dla kobiet w różnym wieku, w którym często bywały zarówno Eva jak i Maggie oraz inne kobiety z kręgu ich przyjaciółek.

Will, analizując te informacje, prawie przegapił najważniejszą.

To następnego dnia miał być ten ślub.

A Will nie mógł tam być, bo nie dostał pozwolenia szefa na ujawnienie się przed Davidem, Maggie i Filipem, co musiałoby się stać, jeśliby się tam pojawił.

Kurwa.

Will zajął się rutynowymi, codziennymi sprawami, szykując pranie, jadąc na zakupy i do pralni samoobsługowej, a potem sprzątając mieszkanie i szykując sobie kolację.

Głowę przez cały czas wypełniała mu wizja Abigail ubranej w sukienkę na ślub siostry, ale musiał to odpuścić, skoro nie wiedział w jaką sukienkę miała ubrać się dziewczyna, a nawet nigdy wcześniej nie widząc jej w sukience.

Zwykle chodziła ubrana w bluzki i spódniczki za kolano, a w szkole bywała ubrana w dżinsy lub ogrodniczki.

Kiedy ostatecznie usiadł z piwem w dłoni przed telewizorem, który miał włączony na jakiś mecz, którego i tak nie oglądał, starał się wyrzucić dziewczynę ze swoich myśli i zrelaksować się.

Nie udało mu się to do końca, więc, kiedy położył się spać, w jego snach znowu pojawiła się Abigail z rozwianymi włosami, zbiegająca ze schodów przed głównym wejściem do jej szkoły.

Ale tym razem śmiała się wprost do niego.

*****

Następnego dnia rano…

Will wstał wcześnie, ale postarał się być zajęty opracowywaniem raportu, który zawierałby wnioski dla jego szefa, bo nie chciał mieć pokusy wychodzenia z domu, chociaż był z tego powodu nerwowy.

Ich spotkanie miało być dzień później w jednym z bezpiecznych mieszkań i Will chciał przedstawić na nim rzetelne i przekonujące argumenty, by jego bezpośredni przełożony pozwolił mu na rozmowę z Davidem i Filipem.

Nie musiał ich włączać w pełni do śledztwa, ale być może nawiązanie bliższych kontaktów z siostrami Sensible ułatwiłoby im wszystkim rozwiązanie sprawy tej złodziejskiej szajki, do której należała Lucy i jej narzeczony, a David i Filip pomogliby mu w zachowaniu anonimowości i bezpieczeństwa tej akcji.

Jednak, kiedy raport był prawie gotowy, Will nagle stwierdził, że wstał i zaczął się zbierać do wyjścia.

Nie wycofał się ani nie zatrzymał.

Ponownie założył czarne dżinsy i koszulkę, zabrał kluczyk od Harleya i klucze do garażu, schował starannie kopertę ze zdjęciami i notatkami od Cage’a razem z częściowo napisanym raportem, a potem wyszedł z mieszkania, zamykając drzwi na wszystkie posiadane zamki.

Pojechał pickupem do magazynów, wyprowadził motocykl, założył motocyklowe buty, skórzaną kurtkę i zamknął garaż, zanim włożył na dłonie rękawiczki, a na głowę kask.

Przerzucił nogę nad siodełkiem i przez chwilę się zawahał.

To, co zamierzał zrobić nie było ani trochę mądre czy bezpieczne.

Ale nie mógł się powstrzymać.

To było dla niego jak narkotyk.

Uruchomił silnik, poczuł znajome, uspokajające drgania maszyny, napływającą do niego moc i swobodę, a potem zasunął owiewkę kasku, pochylił się, odepchnął i ruszył na ulice SLC.

Po piętnastu minutach był w sąsiedztwie, w którym mieszkała Abigail.

Wjechał na znajomą do bólu ulicę i trochę zwolnił, kiedy zobaczył liczne samochody, stojące na ulicy przy krawężniku przed domem rodziny Sensible.

Kurwa.

Pieprzony błąd.

Nie zatrzymując się, przejechał obok i dowiedział się, że samochody należały do Evy, Davida i Olgierda, bo to właśnie oni wychodzili do nich z pojemnikami, pudłami i skrzynkami, które były wypełnione jedzeniem.

Wydobywający się od nich zapach spowodował, że Will poczuł ból brzucha, bo nie zjadł nawet śniadania, zanim tu przyjechał.

Wiedział, że nie mógł zawrócić i postarać się zobaczyć Hannah lub Abigail, ale musiał odjechać.

David należał do mężczyzn zbyt spostrzegawczych, aby Will mógł zaryzykować ponowny przejazd, więc po prostu skierował się do znanego sobie baru na późne śniadanie i dużą kawę z mlekiem.

*****

Wczesny wieczór tego samego dnia…

Will spędził trochę czasu na doglądaniu swoich spraw, spotkanie z szefem, a po gdzieś drodze odebrał od wspólnika zawinięty w codzienną gazetę raport dotyczący leczenia Abigail Sensible.

Nie przeczytał go, ale schował do kufra swojego Harleya, na którym spędził cały ten dzień, kiedy pojechał ponownie na ulicę, przy której stał dom rodziny Sensible.

Nie wiedział, po co to zrobił, bo nie powinno tam nikogo być, skoro wciąż trwało przyjęcie po ślubie Hannah i Billy’ego, ale zatrzymał się.

Will zaparkował motocykl przy krawężniku, stał oparty ramionami o pobliskie drzewo i już miał sięgnąć po otrzymane papiery, żeby zająć czas oczekiwania na nie-wiadomo-co, kiedy na podjazd domu, który go interesował, podjechała czerwona, mała, miejska Honda.

Ze zdjęć Cage’a Will wiedział, że samochód należał do Aleka, a przez szybę zobaczył jeszcze jednego mężczyznę, więc wiedział, że był z nim Sam.

Z tylnych drzwi auta wyszła Abigail, trzymając wysoko w prawej ręce pokrowiec z ubraniami, który wyciągnęła z siedzenia obok siebie.

- Dzięki, chłopaki - krzyknęła, wtykając głowę z powrotem do auta, zanim machnęła wolną ręką i zatrzasnęła przed sobą drzwi.

Dziewczyna była wciąż ubrana w sukienkę, w której była na ślubie i weselu siostry, a ten widok był czymś, co spowodował, że Willowi zaschło w ustach, więc chrząknął, wyprostował się i przełknął ślinę.

Była jeszcze piękniejsza, niż to sobie wyobrażał, kiedy próbował ją sobie przedstawić w eleganckim, wyjściowym stroju.

Sukienka była jasno żółta, opinająca jej zgrabne ciało od góry do połowy bioder, podkreślająca jej naturalne krzywizny tak cholernie kusząco, a rozszerzająca się miękko do kolan i podkreślająca wszystkie atuty, które do tej pory Abigail skrywała pod plisowanymi spódnicami, luźnymi ogrodniczkami i dżinsami, które nie bywały obcisłe.

Do Willa właśnie wtedy dotarło, że Abigail zawsze, kiedy ją widywał, była kolorowa, słoneczna.

Najlepiej wyglądała w kolorze żółtym, zielonym lub brązowym, wiedziała o tym i lubiła je mieszać, nie bywając nudna i monochromatyczna.

Tym razem wszystkie dodatki miała w co najmniej trzech odcieniach zielonego i ciemniejszym niż sukienka odcieniu żółtego.

Dotyczyło to sandałków na koturnie, paska, kolczyków, naszyjnika i zapinek we włosach, torebki, a nawet lakieru na paznokciach, który był widoczny nawet ze sporej odległości, jaka dzieliła do niej Willa.

Abigail weszła do domu po otwarciu drzwi własnym kluczem, który wyjęła z torebki i Will po kilku minutach prawie zdecydował się odjechać, kiedy wydarzyło się coś niespodziewanego.

Okno nad zadaszeniem ganku otworzyło się z hukiem, a potem zaczęły przez nie wylatywać różne, liczne przedmioty i rozległ się krzyk - Nie zamierzam spędzić z tobą ani jednej nocy więcej! Spierdalaj z mojego pokoju, głupia suko!

To był głos Lucy Sensible, a okno było z ich wspólnego pokoju, Lucy i Abigail, więc Will poderwał się do biegu, by ratować dziewczynę, która właśnie wróciła do domu, ale w tym samym momencie rozległ się huk i Will usłyszał łomot, jakby ktoś zbiegał po schodach.

Jednocześnie ulicą w stronę tego domu podjechał samochód, który nie bywał w pobliżu Abigail ani Hannah, ale Will znał go ze zdjęć, jakie dostał na początku jego działań w tej sprawie, bo należał do Lucasa Scammer’a.

Will zatrzymał się, a nawet cofnął nieco między drzewa, żeby nie zostać rozpoznanym jako ten, który interesował się rodziną Sensible.

Lucy wybiegła z domu, nie zamykając drzwi na klucz, trzasnęła tylko nimi, a potem wskoczyła na siedzenie pasażera do samochodu i Will zobaczył, jak pochyliła się w stronę kierowcy, a ten złapał ją za szyję, przyciągnął do siebie i wziął jej usta w głębokim, mokrym, długim pocałunku.

Nie pociągnęli pocałunku, a odjechali zaraz po tym, jak Lucas zapytał o coś, wskazując na zasypany rzeczami trawnik przed domem, Lucy mu odpowiedziała i oboje się roześmiali.

Z domu wyszła Abigail i zaczęła zbierać swoje rzeczy.

Will nie chciał, nie mógł się wtrącać, więc nie miał zamiaru podchodzić, ale w tej samej chwili, kiedy już-tuż miał odjechać, zagrzmiało, a następnie z niewielkiej, szarej chmury lunął gwałtowny, ulewny deszcz.

Letnia burza, która przyszła tak nagle, prawdopodobnie miała równie szybko odejść, ale Will widział, że Abigail nie miała szansy na zebranie samotnie swoich rzeczy, zanim by nie zmokły.

Zaklął więc w myślach na swoją słabość i głupotę, a potem oderwał się od motocykla, otaczając palcami osłonę na twarz, by nieść go tak ze sobą i ruszył w kierunku dziewczyny, nerwowo zbierającej swoją własność z podwórka przed domem.

Schylił się raz i drugi, podnosząc książkę, jakąś torbę, bluzkę, aż wreszcie Abigail go zauważyła.

Zaniósł rzeczy na ganek, odłożył tam kask i kurtkę, by nie nasiąkły wodą, zanim będzie musiał je założyć, bo mokrą koszulkę mógł zdjąć i po prostu wyrzucić, ale jazda w mokrej skórzanej kurtce byłaby niemiła, a potem wrócił do zbierania rozrzuconych rzeczy, które mokły na deszczu.

Dziewczyna podbiegła na ganek, rzuciła tam naręcze trzymanych rzeczy, a potem podbiegła z powrotem do Willa.

- Dziękuję - krzyknęła przez szum ulewy - Nie musi pan…

- Zbieraj - odkrzyknął do niej Will - …bo zmoknie.

Skinęła z wahaniem głową, ale odwróciła się do innych rzeczy, kiedy Will podbiegł pod dach z tym, co zgarnął z trawy, rzucił to na ratanowy fotel, który tam stał i wrócił na trawnik.

Złapał jeszcze kilka rzeczy, oboje obrócili kilka razy biegiem na trawnik i na ganek, ale kiedy Will odwrócił się, trzymając w ręku ostatnią z leżących na deszczu rzeczy, prawie zderzył się z dziewczyną.

Spojrzała na niego, a potem na trzymany przez nich przedmiot.

Will zacisnął zęby, widząc jej zrozpaczony wzrok, bo nigdy nie sądził, że Abigail umiała płakać, a teraz chyba zamierzała.

Chwycił jej przedramię i pobiegł, kiedy jednocześnie pociągnął ją na ganek, by nie mokła w strugach deszczu, który chyba zamierzał przestać padać, ale trzymali właśnie obraz, który w ogóle nie powinien moknąć.

Kiedy znaleźli się poza zasięgiem wody, Will ponownie spojrzał na Abigail.

- J-ja - odezwała się, a jej głos był słaby i drżący, jakby miała zaraz się rozpłakać - Dzi-dziękuję - dokończyła szeptem, a Will zmarszczył brwi.

- Nie ma za co - odparł cicho i delikatnie, ale nie podobało mu się to, co czuł.

Stała tak blisko, że czuł jej zapach.

Zapach ukwieconej łąki po świeżym, wiosennym deszczu.

I patrzył z góry na jej twarz, kiedy jej ciepło płynęło do niego, niczym nie powstrzymane, skoro oboje biegali i byli zdyszani. 

Była tak cholernie piękna.

Idealnie miękka, delikatna, łagodna, dziewczęca, ale taka mała i krucha.

Taka młoda.

Za młoda dla niego.

Nie powinien przy niej czuć tego, co właśnie czuł, a było to pożądanie i potrzeba przytulenia jej, trzymania w objęciach i całowania tych czerwonych, pięknie wykrojonych, perfekcyjnie ukształtowanych ust.

Podniosła na niego oczy i zobaczył najpiękniejsze brązowe tęczówki, jakie kiedykolwiek widział w całym swoim życiu, a na dodatek całość oka była wykrojona w idealny migdał i otoczona długimi, równie brązowymi rzęsami.

- Przepraszam - powiedziała nagle silnym, pewnym głosem, jakby już się pozbierała - Moja siostra miała lekki napad złości. To nie zdarza się zbyt często.

Will wyprostował się i skinął głową, a potem lekko się uśmiechnął.

Nie była taka słaba, za jaką ją wziął w pierwszym odruchu.

Kiedy to zrobił, Abigail nagle spojrzała na jego usta, jej wargi rozchyliły się i nozdrza zadrżały, kiedy wyprostowała plecy, ale pochyliła ciało w jego stronę.

 - Jestem Will - Will przedstawił się, bo poczuł jej przyciąganie i musiał to przerwać, zanim straciłby nad sobą kontrolę.

- Abigail - powiedziała z lekką chrypką.

- Dla przyjaciół Abi - dodała, kiedy odchrząknęła.

Will skinął głową, a potem obejrzał się w stronę swojego zamokniętego Harleya, po czym skrzywił się, kiedy uświadomił sobie, że będzie musiał usiąść na mokrym siedzeniu, chociaż miał nie jechać w deszczu, bo burza gwałtownie się skończyła.

- To twój? - usłyszał pytanie Abi i odwrócił się z powrotem w jej stronę, ale zrobił to zaintrygowany, bo w jej głosie zabrzmiał zachwyt.

- Tak - skinął głową i przytaknął werbalnie, a potem znowu spojrzał na swojego Harleya i zacisnął zęby.

Ale potem westchnął - Trochę zmókł - dodał.

- To może… - usłyszał łagodny, słodki głos Abi i spojrzał na nią ponownie - może przyprowadź go tu, to go trochę wytrzemy.

Wahała się, mówiła nieśmiało, ale patrzyła wprost na niego, a na jej twarzy Will widział jedynie troskę i ciepło.

- Okej - mruknął - Ale może najpierw zanieśmy to wszystko do domu.

Usłyszał jej westchnienie i już myślał, że się go pozbędzie, ale ona tylko spojrzała na porzucone na ganku rzeczy, a potem z powrotem na niego i mruknęła - Racja.

Złapała jakąś wyładowaną przez siebie torbę, garść ubrań, które nadawały się tylko do prania i złapała za klamkę, by otworzyć drzwi, po odsunięciu biodrem drzwi burzowych.

- Pokażę ci drogę - wymamrotała, najwidoczniej uznając za oczywiste, że Will miał iść za nią.

A Will na to zacisnął żeby.

Kurwa.

Zaprosiła właśnie do domu obcego faceta.

Kompletnie nie była przygotowana do życia w tym świecie.

Tak cholernie naiwna.

Weszli, każde z nich obładowane rzeczami i Will miał okazję przekonać się, że domek w środku był mały i ciasny.

Korytarzyk wejściowy był bardzo krótki i zawierał niewielki wieszak z ubraniami wierzchnimi, pod którym stała niska szafka na buty.

Nie zatrzymując się tam weszli do części dziennej, w której Will zobaczył części salonu i jadalni, rozdzielone od siebie wizualnie właściwie tylko meblami, chociaż od wejścia odgraniczało je łukowate przejście.

Abigail odłożyła trzymane przez siebie rzeczy na stolik do kawy i zabrała rzeczy, które przyniósł Will, by odłożyć je na kanapę.

- Przyniosę ci ręcznik - powiedziała, najwidoczniej starając się nie patrzeć na jego tułów, więc Will spojrzał na siebie.

Jego mokra koszulka przykleiła się do ciała i uwidoczniła mięśnie.

Hmmm.

Wyglądało na to, że Abigail się zawstydziła.

- Dobrze - mruknął Will, ale nie był rozbawiony.

Właśnie weryfikował swoje poglądy na temat plotek i informacji, które zebrał o Abigail Sensible w ciągu kilku miesięcy i nie podobało mu się to, jak traktowali ją gówniarze w szkole i jego własne odczucie w tej chwili.

- Chyba, że wolisz iść do łazienki - odezwała się Abi, kiedy już była prawie w korytarzu, prawdopodobnie prowadzącym na klatkę schodową i do innych pomieszczeń domu.

- Nie - mruknął Will - Dzięki. Tylko się wytrę.

Przyniosła mu ręcznik, biegając po domu jakby się paliło.

Słusznie.

Był obcym mężczyzną, a ona była z nim tutaj sama.

Will wytarł się pobieżnie, kiedy Abigail chodziła i wnosiła inne rzeczy z ganku do salonu, a potem ruszył, by jej pomóc.

- Też powinnaś się wytrzeć i może przebrać - powiedział, kiedy wnieśli już jako ostatni ten obraz, na widok którego prawie się popłakała.

Był niespotykany, chociaż niewielki.

Na czarnym, wciąż widocznym, tle było namalowanych mnóstwo kolorowych, wręcz pstrokatych kwiatów polnych.

Will nie analizował tego, chociaż musiał przyznać, że bardzo mu się podobała taka wizja.

Ciemność zastąpiona kolorami.

- Dobrze - usłyszał w odpowiedzi - …ale przez ten czas przyprowadź motocykl, to go wytrzemy.

Racja, jego zmoknięty Harley.

Westchnął, skinął głową i odsunął się od niej.

Will odwrócił się i ruszył do swojego rumaka, by przyprowadzić go na chodnik przed ganek domu rodziny Sensible.

Nie powinien był podchodzić, nie powinien był się przedstawiać, nie powinien był się jej w ogóle, kurwa, pokazywać na oczy.

Ale zrobił to wszystko, a nawet więcej, bo pomógł jej wnieść jej rzeczy do domu, kiedy tłumaczyła mu dość oględnie, jakby nie chciała rozmawiać z nim o sprawach swojej rodziny, że przeprowadzała się do innego pokoju.

Nie powiedziała tego, ale on przecież wiedział, że chodziło o pokój zwolniony właśnie przez Hannah, która miała wyprowadzić się tego samego dnia do domu, który wynajęli z jej nowym mężem.

A potem wycierali wspólnie Harleya suchymi szmatkami, które wyniosła z domu, a on obserwował, jak gładziła jego ukochany pojazd pieszczotliwie, jakby bardzo jej się podobał.

Więc nie powinien, ale zapytał.

- Jechałaś kiedyś na motocyklu?

- Nie - odpowiedziała z napięciem w głosie.

- A chciałabyś? - zapytał, a tego na pewno nie powinien robić.

- Tak - szepnęła z zachwytem i oczy jej rozbłysły.

- To może kiedyś? - zapytał.

I ten dzień, dzień, kiedy Will dowiedział się, że kobieta idealna dla niego istniała na tym świecie, ale była niedostępna, bo zbyt młoda, skończył się tak, że wymienił się z nią numerami telefonów i umówił się z nią na przejażdżkę.

A była nie dla niego, albo on był nie dla niej.

On był nieodpowiedni dla niej, więc ona była dla niego niedostępna.


 

1 komentarz: