niedziela, 11 czerwca 2023

10 - Słonecznik (cz.1)

 

Rozdział 10

Słonecznik (cz.1)

Abigail

 

 Następnego dnia rano…

Od razu, kiedy się obudziłam, wiedziałam, że było inaczej niż zwykle.

Po pierwsze bolało.

Czułam ból między nogami, ale był on dziwnie słodki, miły, bo przypominał mi o czymś przyjemnym, a poza tym w połączeniu z bólem mięśni po prostu czułam, że żyłam i czułam się z tym świetnie.

Po drugie leżałam w innej pozycji niż zwykle i to też nie było złe.

Nie leżałam na boku, naprzeciwko Willa, by spojrzeć na jego przystojną twarz zaraz po otwarciu oczu, ale leżałam na Willu, który był nagi, podobnie jak ja byłam, więc czułam pod policzkiem jego gorącą skórę i słyszałam szmer jego spokojnego oddechu.

Uśmiechnęłam się do siebie, bo przypomniałam sobie, że miałam go całego.

Był mój.

Przesunęłam dłonią po skórze klatki piersiowej, na której leżałam, gładząc kręcące się na niej, czarne, miłe w dotyku włoski, a wtedy poczułam szorstkie palce Willa delikatnie poruszające się po moim nagim ramieniu.

- Dzień dobry, Słoneczniku - usłyszałam jego mruknięcie i jednocześnie poczułam wibracje klatki piersiowej, na której spoczywał mój policzek i przyciśnięte było ucho.

Nie poruszając głową, zaśmiałam się szczęśliwie, chociaż bezgłośnie, przez co moje ciało się zatrzęsło.

- Słoneczniku? - zapytałam i podniosłam się, by oprzeć dłonie na nim, kiedy mój łokieć był przy jego żebrach na materacu, a moja twarz wisiała tuż nad jego obojczykiem - Długo nad tym myślałeś?

Zgiął szyję, więc zobaczyłam, że był rozluźniony, prawie uśmiechnięty, o wiele młodszy niż widywałam go na co dzień.

- Kojarzysz mi się z kwiatami i ze słońcem - wyjaśnił, gładząc pieszczotliwie włosy na mojej skroni drugą ręką - Z kwiatową łąką w letni, słoneczny dzień. Nawet tak pachniesz. Więc musiałem znaleźć kwiat, który kocha słońce. Słonecznik[2] to jest to.

- Tak - szepnęłam z zachwytem, bo podobało mi się to - To jest to.

Will przyłożył dłoń do boku mojej twarzy, a ja odwróciłam się lekko, by wtulić w nią usta i ostatecznie pocałowałam jej wnętrze.

Nie trwało to długo, bo mężczyzna pode mną nagle podniósł się, zrzucił mnie z siebie, wyszarpując swoje ramię spode mnie, przewrócił mnie na plecy, a zaraz potem poczułam jego usta na swoich.

Westchnęłam cicho z rozkoszy, kiedy rozchyliłam wargi, by wziął moje usta w głębokim, mokrym, namiętnym pocałunku, jakiego nie doświadczyłam nigdy z żadnym z chłopaków, a z Willem już po raz kolejny.

Więc to był po prostu on.

To jego pocałunki były tak idealne, że rozpalały mnie natychmiast i chciałam więcej, chociaż ból między moimi nogami nie był komfortowy i przypominał mi o konieczności odpoczynku.

- Powinniśmy pójść pod prysznic - powiedział Will w moje usta, kiedy cofnął odrobinę głowę, przerywając nasz pocałunek.

- Tak - mruknęłam niechętnie i uświadomiłam sobie, że kurczowo trzymałam zawinięte w pięści włosy na jego karku.

Rozprostowałam palce, pogładziłam tył jego głowy i odsunęłam się ramionami na poduszce, chociaż nie przerwaliśmy kontaktu wzrokowego.

Miałam ochotę na więcej, o wiele więcej, ale byłam obolała i nie zbyt pewna swojej kondycji, więc uznałam, że jeszcze będę go miała, a teraz mogłam przejść do następnego punktu tego dnia.

Will był głodny i ja byłam głodna, a po naszej aktywności wieczorem poprzedniego dnia powinniśmy się umyć, zanim zrobilibyśmy śniadanie.

Więc niechętnie, ale w końcu odwróciłam głowę i zaczęłam przekręcać całe ciało, by wstać z łóżka.

Kiedy przy tym złączyłam nogi, poczułam ostre pieczenie na mojej kobiecości, więc syknęłam i skrzywiłam się.

- Abi?! - Will zawołał moje imię z niepokojem w tym samym momencie, kiedy z powrotem rozchyliłam nogi, wygięłam tułów i spojrzałam w dół.

Wewnętrzna strona zbiegu moich ud i moja kobiecość pokryte były krwią, co Will właśnie w tej samej chwili również zauważył.

Nie umyłam się po naszej aktywności poprzedniego wieczoru.

- Kurwa - syknął cicho z tak głębokim żalem w głosie, że spojrzałam na niego, uśmiechnęłam się zapewniająco i podniosłam rękę, by go dotknąć, gdy się nade mną pochylał.

- To nic takiego - rzuciłam lekceważąco - Podobno to normalne.

- Boli cię - Will nie zapytał, ale stwierdził fakt, który był dla niego oczywisty.

Bo był.

- Nie - skłamałam.

Will zacisnął zęby i moja ręka opadła, kiedy gwałtownie zerwał się do siadu, przekręcił się, zrzucił nogi na przeciwną stronę łóżka, by podejść do mnie, okrążając je, wyciągnął ręce, złapał mnie jedną ręką pod kolana, a drugą pod plecy i szarpnął mną do góry.

To było tak nagłe, był taki szybki, że pisnęłam z zaskoczenia i złapałam się jego ramion, oplatając je moimi, by nie spaść, chociaż Will trzymał mnie mocno i nie upadłabym.

Will nigdy by mnie nie upuścił.

A Will ruszył ze mną na rękach w stronę łazienki i poruszał się tak energicznie, że wiedziałam, że był zły, ale podejrzewałam, że był zły na siebie, a nie na moje kłamstwo.

Zacisnęłam wargi, wiedząc, że mężczyzna zdenerwował się, bo myślał, że mnie skrzywdził.

W jednej sekundzie domyśliłam się, o co mu chodziło.

Wychowywałam się z mamą i trzema siostrami, jak to mój tata nazywał, w babińcu, więc od samego początku byłam świadoma tego, jak to wyglądało, a moja mama zrobiła to z moją pierwszą menstruacją, dając mi podpaski, pokazując skąd miałam je brać w przyszłości, ale mówiąc przy tym:

- Nie rób z siebie takiej wydelikaconej księżniczki. Wszystkie to przechodzimy co miesiąc. Krew i ból. Nie jesteś z tego powodu jakaś wyjątkowa. Zaciśnij zęby, podnieś głowę i nie pokazuj, że coś się dzieje.

Przyglądałam się wówczas trzem moim starszym siostrom i widziałam, że nie dało się wyróżnić dnia, w którym miały menstruację, więc postanowiłam też tak się zachowywać.

Jak już wiecie, niestety, to mi się nie udało.

Na szczęście, mój tata interweniował i zabrał mnie do lekarza.

Ale Will wychowywał się z braćmi, a jego mama i siostry były w mniejszości, więc mógł nie wiedzieć, jak to jest z cyklem kobiecym.

Krew i ból były wpisane w nasze życie.

Zadziwiające było to, że ten spostrzegawczy, mądry mężczyzna nie zauważył, że kilka dni temu zakończył mi się okres, kiedy to przez cztery dni biegałam do łazienki częściej niż poprzednio, zużyłam paczkę podpasek, a poza tym zjadłam w jeden dzień całą czekoladę z orzechami.

Co prawda nie miewałam już aż tak bolesnych miesiączek, jak miewałam na początku, ale nadal nie było to komfortowe i niezauważalne.

- Will - powiedziałam cicho i delikatnie, kręcąc jednocześnie palcami lok włosów za jego uchem - Nic mi nie jest. Nie boli aż tak bardzo. Chciałam tego i ty tego chciałeś. To po prostu był mój pierwszy raz.

- Wiem - mruknął Will, sadzając mnie na blacie obok umywalki, bo dotarliśmy do łazienki - Powinienem był być delikatniejszy. Jestem takim idiotą.

- Hej! - szepnęłam, domagając się jego uwagi, wychylając się i starając się spojrzeć mu w oczy - Wszystko jest dobrze. Naprawdę.

Will westchnął ciężko, zaciskając wargi w wąską kreskę, kiedy stał przy umywalce, w której namaczał mały ręcznik.

Wykręcił go, złożył starannie, przez cały ten czas starannie unikając mojego wzroku, w ogóle spojrzenia w moją stronę.

Położył go na moich udach i dopiero wtedy podniósł wzrok, stając naprzeciwko mnie, ale wciąż nie patrzył mi w oczy, więc złapałam go znowu za bok szyi, by naciskiem kciuka na jego szczękę podnieść jego twarz i zmusić go do spojrzenia prosto w nie.

Udało mi się i zobaczyłam jego udrękę.

Postanowiłam zagrać trochę nieczysto na jego uczuciach.

- Will… - szepnęłam ze smutkiem - bo pomyślę, że żałujesz.

- Nie - mruknął - Nie żałuję. Ale nadal sądzę, że mogłabyś mieć kogoś bardziej odpowiedniego.

- Ale ja chcę ciebie - wymamrotałam nadąsanym tonem rozkapryszonego dziecka, wydymając przy tym wargi i wreszcie Will trochę się rozchmurzył.

Trochę.

- Lepiej chodźmy pod ten prysznic - westchnęłam, bo naprawdę nie miałam siły na nic więcej w tym momencie.

Will był nagi, podobnie jak ja, więc wystarczyło, że pomógł mi zejść z blatu i odsunął się, byśmy mogli znaleźć się w kabinie.

Najpierw jednak stanęłam przed lustrem, by spiąć włosy w wysoki, niechlujny kok na czubku głowy, żeby się nie zamoczyły.

Will patrzył na to bez słowa i bez ruchu, stojąc za moimi plecami, nie dotykając mnie, co mnie trochę niepokoiło.

A potem przesunęłam się i odetchnęłam, bo, szczęśliwie, Will nie uciekł, ale, nieco sztywno, wszedł za mną pod prysznic, zasunął za sobą drzwi, kiedy odkręcałam wodę i dobierałam jej temperaturę, a potem odwróciłam się do niego i lekko podniosłam twarz w jego stronę.

Stał bardzo blisko mnie, bo kabina była maleńka.

Muskaliśmy się ramionami, ocieraliśmy się o siebie, kiedy poruszaliśmy się w jakimkolwiek celu w tej przestrzeni.

- Mister Dark, uśmiechnij się, bo umyję cię moim żelem i będziesz pachniał przez cały dzień kwiatami - powiedziałam lekkim tonem, zabawnie poruszając przy tym brwiami.

Zobaczyłam, że się rozluźnił i odetchnęłam z ulgą.

- Za nic w świecie nie chciałby mieć twojego zapachu na sobie przez cały dzień - mruknął Will takim dziwnym tonem, że pomyślałam, że nareszcie żartował - Nie  mógłbym się skupić w pracy.

- Jest niedziela - przypomniałam mu, sięgając w bok po butelkę z jego żelem.

- Tak, jest - powiedział Will, biorąc z półki do rąk butelkę z moim żelem - …i ty masz jechać do mamy, by porozmawiać z tatą, więc umówiłem się z facetami na małe spotkanie informacyjne.

No, tak, znowu zamierzał pracować, nie zważając na swój wypoczynek, byle tylko zapewnić mnie i obcym kobietom bezpieczeństwo.

Mój wspaniały obrońca.

- Dobrze - mruknęłam, kiedy już miałam rozrobioną pianę na dłoniach i odwróciłam je wnętrzem w stronę skóry Willa na jego klatce piersiowej - Chciałabym pojechać jeszcze do Jacka.

Położyłam dłonie na jego skórze, a on wciągnął powietrze i już miałam spojrzeć na jego twarz, by sprawdzić, czy nie zrobiłam czegoś źle, kiedy zobaczyłam ruch w dole naszych ciał.

Jego penis drgnął i zaczął się podnosić.

Zagryzłam wnętrze boku mojej dolnej wargi.

- Billy jest w pracy - przypomniał mi Will, kontynuując naszą rozmowę jakby nic się nie działo, chociaż jego ton był dziwny.

Nie słyszałam go jeszcze nigdy do tej pory.

- A Jack jest u Evy - przypomniałam mu, przenosząc wzrok na jego tors.

- Więc chcesz jechać do Evy? - zapytał Will, obejmując mnie swoimi dłońmi i rozprowadzając tam mój żel.

Skinęłam głową, bo przyszło mi do głowy, że nie mieliśmy powodu, żeby się ukrywać przed Evą, chociaż może nie o wszystkim wiedziałam.

- Pojedziesz ze mną? - zapytałam z nadzieją i zerknęłam mu przelotnie w oczy, a wtedy to się stało.

Przez tą całą naszą rozmowę roztarłam żel na klatce piersiowej, brzuchu i ramionach Willa, zachwycając się ciepłem jego twardych mięśni, które mogłam wyczuć pod jego skórą i tym, jak cudownie wyglądały tam jego czarne włoski przyklejone przez wodę.

Nie patrzyłam w oczy Willa, ale podążałam wzrokiem za swoimi dłońmi.

Nie uważałam.

Dlatego dopiero, kiedy delikatny dotyk jego rąk na szczytach moich piersi pozbawił mnie tchu, podniosłam wzrok, a jednocześnie nagle wciągnęłam powietrze z zachwytu i rozkoszy.

Dłonie Willa rozprowadziły żel po moich ramionach, szyi, plecach do łopatek i właśnie były na dekolcie i schodziły niżej.

- Lepiej, by było, żebym nie jechał… - wymamrotał Will - ale chciałbym. Tylko nie wiem, czy zdążę.

Patrzył na moją skórę, podążając za swoimi palcami, które właśnie w tej chwili objęły obie moje piersi od dwóch stron, kiedy kciuki drażniąco, szorstko, chociaż lekko trącały moje sterczące sutki.

- Will - szepnęłam, naciskając mocniej dłońmi na boki jego brzucha.

- Taka piękna - szepnął Will.

Nasze spojrzenia połączyły się i nieomalże przez minutę milczeliśmy, stojąc pod strumieniem wody, tylko w bezruchu trzymając na sobie dłonie.

Był idealny.

Podziwiałam jego bicepsy, kaloryfer na jego brzuchu, wspaniałe V ukształtowane wzdłuż jego bioder w stronę pięknego penisa.

I samego penisa.

Nigdy nie widziałam mężczyzny tam.

Mój wzrok ześlizgnął się po jego ciele i zatrzymał na tym pięknie, które tam dumnie starczało w górę, kiedy Will pieścił moje piersi, zsunął dłonie po moich biodrach, a potem niespodziewanie opadł na kolana, pozwalając, by woda lała się po jego głowie i zalewała mu twarz, kiedy wsunął jedną dłoń między moje nogi.

- Och! - wykrzyknęłam z zaskoczenia, ale i podniecenia.

Przeniosłam dłonie na jego ramiona, bo nie miałam innego wyboru, jeśli nie chciałam się przewrócić.

Nadmiar tego, co czułam, przytłaczał mnie i oszałamiał.

Will mył mnie pieszczotliwie, delikatnie, gładząc wielokrotnie miejsca, gdzie zaschnięta krew nie chciała zostać usunięta, a także łagodnie głaszcząc moją kobiecość, na co rozchyliłam nogi.

Złapałam dłonią za rurkę, na której był przymocowany prysznic, by utrzymać równowagę, kiedy podniosłam prawą nogę, ułatwiając Willowi dostęp do podrażnionego miejsca, a drugą rękę bezwiednie przyłożyłam wierzchem do ściany za mną.

Will był czuły, subtelny, traktował moje ciało z najwyższym szacunkiem.

Z miłością.

Niespodziewanie poczułam tam jego usta.

Najpierw było to po prostu delikatne dmuchnięcie, ale, kiedy mruknęłam z rozkoszy Hmmm, na mojej łechtaczce znalazł się język i nie miałam innego wyjścia, jak wypchnąć w jego stronę biodra i dać się porwać kolejnej fali euforii.

Nogi mi osłabły, więc trzymałam się mocniej rurki, a podniesioną nogę oparłam stopą na ramieniu Willa.

A on nieprzerwanie, coraz bardziej łapczywie pieścił mnie tam językiem, palcami i wargami, wysuwając brodę, na której zaznaczał się ślad nowego zarostu, przez co była szorstka i drażniła mnie, dodatkowo pobudzając, więc nie minęło dużo czasu, kiedy osiągnęłam spełnienie w tan sposób.

Krzyknęłam z rozkoszy, ale Will nie odsunął się, tylko gładził mnie tam jeszcze przez chwilę palcami, przedłużając mój orgazm, a potem myjąc mnie z soków, które wypłynęły mi na uda.

Kiedy się podniósł, wyprostował się i patrzył na mnie, sprawdzając, czy utrzymam się na nogach, a ja utrzymywałam z nim kontakt wzrokowy, wciąż czując to połączenie, które zaczęło się poprzedniego wieczoru.

To była niebywała ulga, ogromne pocieszenie w tych dniach, kiedy moja ukochana siostra została napadnięta i była w śpiączce, przez co nie wiedziałam, czy jeszcze ją kiedyś odzyskam.

Miałam Willa.

Ten, o którym zaczynałam nieśmiało myśleć Mój Mężczyzna, zaczął myć siebie swoim żelem pod prysznic, którego zapach tak doskonale znałam i który tak uwielbiałam.

Chciałam dać mu to, co on dał mi, więc przeniosłam swoje dłonie na jego brzuch, a potem objęłam palcami jego twardego penisa.

- Abi - mruknął bez przekonania Will - nie musisz…

- Ale chcę - szepnęłam z uczuciem, wyzywająco wysuwając brodę w jego stronę, kiedy obie moje dłonie badały jego męskość.

Przesunęłam zaciśniętą pięścią w górę i w dół, a drugą dłoń wcisnęłam pod jądra, które były pokryte dziwnie pomarszczoną, wręcz chropowatą skórą.

Spojrzałam w dół i rozchyliłam usta, kiedy jądra skurczyły się pod wpływem mojego dotyku, a penis drgnął tak mocno, że prawie wyrwał mi się z ręki.

- Abi, kurwa - syknął Will - ja zaraz…

- Och - westchnęłam, a potem z premedytacją, mocniej i gwałtowniej obydwiema dłońmi powtórzyłam moje manewry.

- M-mmm - przeciągle zajęczał Will, wypchnął biodra w moją stronę, ruszył nimi w rytm moich ruchów, a potem zobaczyłam białą, gęstą substancję, wytryskującą z czubka penisa.

Uśmiechnęłam się najpierw leniwie, a potem coraz szerzej, triumfalnie, bo właśnie zaliczyłam kolejny swój pierwszy raz, a nawet dwa pierwsze razy.

Doprowadziłam mężczyznę do szczytowania i zobaczyłam spermę.

Will patrzył na mój uśmiech półprzytomnie, a później wyciągnął rękę, złapał mnie za kark i przyciągnął do siebie, by wpić się ustami w moje usta.

W końcu musiało się to stać, więc umyliśmy się, wyszliśmy spod prysznica, wytarliśmy i ubraliśmy, a potem ja zrobiłam śniadanie, kiedy Will dzwonił i ustalał ze wszystkimi plan na nasz dzień.

*****
CDN.


[2] Słonecznik - ang. Sunflower - kwiat słońca

1 komentarz: